Menu:


Artykuły


Start
Recenzje
Historia
Projekty
Porterety
Featuringi
Dyskografia
Artykuły
Wiadomości
Zdjęcia
Tapety
Teksty
Mp3
Wideo
Download
Subskrypcja
Księga Gości
Forum
Linki
Konkurs
Autor




Rozmowa z Rahimem - członkiem formacji Paktofonika

- Niedawno rozmawiałem z przyjaciółką, która na co dzień pomaga leczyć ludzi psychicznie chorych. Gdy opisałem jej, jak zachowywał się Magik, od razu oznajmiła, że był to typowy przypadek depresji maniakalnej. Która w końcowej fazie najczęściej prowadzi do samobójstwa.

Magik, Rahim i Fokus... Magik wcześniej znany był z grupy Kalibra 44, a Rahim z zespołu 3XKlan. W trójkę wydali album pod nazwą "Kinematografia". Osiem dni po premierze płyty Magik wyskoczył z okna na dziewiątym piętrze. Wiadomość o jego śmierci zaszokowała całe środowisko hip-hopowe. Pierwsza decyzja kapeli: to koniec, nigdy już nie zagramy, żegnajcie...

Fokus i Rahim byli przez dłuższy nieosiągalni dla mediów. Nie chcieli, aby ktoś pomyślał, że ten nieszczęśliwy wypadek będą wykorzystywać do uzyskania rozgłosu i "promocji" Paktofoniki.
...
KAZIU: Czym się zajmujecie oprócz tworzenia muzyki?
RAHIM: Ja pracuję i studiuję. Fokus kończy wieczorową szkołę średnią. Niekiedy brakowało mu mobilizacji i teraz musi powtarzać ostatnią klasę.

Jak doszło do powstania Paktofoniki?
- Już dawno z Magikiem mieliśmy plany, aby razem coś nagrać. Byłem wtedy jeszcze w 3XKlan, a on Kalibrze 44. Spotkaliśmy się katowickim "Mega Clubie", to był początek 1998 roku. Skończyło się tylko na rozmowie. Niedługo potem jednej z hip-hopowych imprez poznałem Fokusa, który występował w roli MC. Kilka tygodni później, na innym koncercie, podszedł do nas i zapytał, czy nie chcielibyśmy dołączyć go do kapeli. Pokazał nam swoje możliwości w utworze "Powierzchnie tnące" (jeden z utworów na "Kinematografii" - przyp. autora). Spodobało nam się i tak "zrobiło" się trio.

1998 rok pamiętają trzy "kawałki" z waszego debiutanckiego krążka...
- Tak, zarejestrowaliśmy wtedy trzy kompozycje: "Priorytety", "Ja to ja" oraz "Gdyby". Od nich zrodził się pomysł na cała longplay. Na nazwę bandu też mieliśmy kilka pomysłów. Zostaliśmy ostatecznie przy Paktofonice w myśl naszego hasła: "Połączeni paktem przy dźwiękach z głośnika".

Płytę wydaliście w małej wytwórni Gigant Records. Nie próbowaliście szukać szansy w rodzimych przedstawicielstwach dużych koncernów fonograficznych?
- Początkowo mieliśmy wydać "Kinematografię" w oficynie RRX. To był jeszcze okres, gdy zarówno ta firma, jak i pismo "Klan" należały do jednej osoby. Ale ciągle wodzono nas za nos i sprawy się przeciągały. Później poznaliśmy Gustawa Szepke, który założył Gigant Records. On miał zupełnie inne podejście. To były rozmowy na temat naszej muzyki, naszego dzieła, a nie na temat tego, co by tu pozmieniać, aby album okazał się bardziej komercyjny i zyskał więcej nabywców. Ja mam się "sprzedać"? Po co mi to? Wolę być sobą i tworzyć to, co chcę. Nikt mi się nie wtrąca, nikt mi nic nie narzuca. Obecny układ jest najlepszy - oddaję gotowy materiał, a wytwórnia zajmuje się resztą.

A S.P. Records? Przecież 3XKlan i Kaliber 44 miały kontrakty z tą oficyną.
- Pomińmy temat S.P. Records. Ta firma wcale nie daje artystom takiej wolności, jak się wszystkim wydaje.

"Kinematografia" pojawiła się na rynku 18 grudnia 2000 roku. Osiem dni potem Magik wyskoczył z okna... Były jakieś przesłanki wskazujące, że dzieje się z nim coś złego?
- Nie przewidział tego nikt. Cztery dni wcześniej zrobiliśmy imprezkę. Ja byłem, przyszedł Fokus, stawili się znajomi nasi i Magika. Jednak on nie dojechał. Zadzwonił tylko, że spóźnił się na autobus, lecz nie wie gdzie się bawimy i dlatego nie przyjedzie. Widocznie już wtedy coś go gnębiło i nie miał ochoty na zabawę. Nikt o tym nie wiedział do feralnej środy, 26 grudnia.

A czy Magik nie miał problemów z psychiką już od pierwszej płyty Kalibra 44, gdy napisał "+ i -", "numer" nawiązujący do jego ewentualnego zarażenia wirusem HIV?
- Podejrzewam, że nie. Historia zaczęła się w inny sposób. Magik należał do osób, które bardzo dużo myślą o życiu. To po pierwsze... Po drugie - nałożyła się na to sprawa dotycząca jego powołań przez Wojskową Komisję Uzupełnień. Miał już wtedy żonę i dziecko, a ponadto był to okres, gdy wreszcie chcieliśmy nagrać krążek. I Magik zaczął tak kombinować, że sobie zszargał psychikę. Obrał taktykę udawania osoby kompletnie niepoczytalnej. Dwa razy go odraczali, ale tylko na rok.

Więc sprawa ciągnęła się miesiącami...
- To wmawianie sobie, że ma świra, że nic mu nie wychodzi, doprowadziło do tego, iż przemęczył organizm. Gdzieś w podświadomości zakodował sobie, że jest źle i to doprowadziło do osłabienia psychika. Powiedział mi kiedyś: "Rahim, wiesz co? Przez to WKU pojebało mi się. To, co sobie kiedyś wmawiałem, żeby tylko grać niepoczytalnego przed komisją, teraz mną zawładnęło. Czuję, że kompletnie świruję."

Żaden z lekarzy, badających go w WKU, nie zauważył, że jest z nim coś nie tak?
- Niestety, nie. Magik miewał niekiedy ciężkie dni. Trudno było do niego dotrzeć i z nim rozmawiać. My nauczyliśmy się żyć z tymi jego "dołami psychicznymi" i wtedy nazywaliśmy go Psychotatą. Niedawno rozmawiałem z przyjaciółką, która na co dzień pomaga leczyć ludzi psychicznie chorych. Gdy opisałem jej, jak się zachowywał, od razu oznajmiła, że był to typowy przypadek depresji maniakalnej. Która w końcowej fazie najczęściej prowadzi do samobójstwa.

Podobno na jego załamanie jakiś wpływ miał również Dab z Kalibra 44. Wiesz coś na ten temat?
- Ja nic złego na ten temat powiedzieć nie mogę. Ale dla Magika nagranie jakiegoś wspólnego utworu z Dabem było nie do pomyślenia. W jakiś sposób go w tym zespole skrzywdzono, ale nie wiem, o co poszło. Odszedł od nich, bo coś go bolało i zrobiła się między nimi przepaść - mimo, że znali się od podstawówki. Dla chłopaków z Kalibra 44 i dla innych ludzi, którzy się od niego odsunęli, napisał piosenkę "Nowiny", zaczynającą się od słów: "Gdy nawet wszyscy już w ciebie zwątpili". To był przekaz dla jego pseudo-przyjaciół.

Słyszałem, że zostały jeszcze "kawałki" z Magikiem i planujecie je wydać jako drugi longplay Paktofoniki?
- To prawda, mamy jeszcze trochę wokali Magika, które warto wydać. Będzie z tego druga płyta, choć może nie we wszystkich "kawałkach" będzie słychać jego głos. Zresztą planowaliśmy już nigdy nie grać koncertów i rozwiązać zespół. Zmieniliśmy jednak zdanie i na kilku koncertach zobaczymy, jak spodoba się to ludziom.

Wokale Magika będą z playbacku?
- Tego nie mogę powiedzieć. To tajemnica. Niech się każdy sam domyśli.

Czy nie boicie się, że niektórzy fani mogą się od was odwrócić, uznać takie postępowanie za profanację imienia Magika?
- Został syn Magika, który chyba najbardziej na tym wszystkim ucierpiał. Jemu tak samo należą się pieniądze za to, co robił Magik. Tak naprawdę będziemy działać we dwójkę, ale 1/3 część wszystkich pieniędzy przeznaczymy dla jego syna. Ludzie zawsze mogą doczepić się, że "jedziemy" na legendzie i tylko chcemy na tym kasę zrobić... Ale nie jest tak - my te kompozycje nagraliśmy razem. Nie zamierzamy brać niczego z prywatnych taśm Magika! Kolejny album Paktofoniki będzie ostatnim. Nikt Magika nie zastąpi.

Zmieńmy nieco temat... Wśród fanów polskiego hip hopu istnieje głęboka zawiść środowiskowa. Krążki z niezależnych wytwórni uchodzą za dobre, to, w czym maczały palce duże wytwórnie jest be, a wszystko, co wyszło spod skrzydeł Liroya uważa się za najgorsze na świecie. Choćby nowe dzieło grupy Rubato "Prawdziwa gra". Choć zostało nagrane profesjonalnie, podlega bojkotowi, bo doszło do tego w studiu Liroya - Def Noizz. Dlaczego tak się dzieje?
- Oczywiście, że zawiść w tym środowisku istnieje. Jak pojawił się wydawca, który zapewniał nam dostęp do sprzętu, to niektórzy ludzie tworzący muzykę hip-hopową zaczęli się od nas odwracać. A Liroy stanowi odrębną kwestię. Jest on źle kojarzony przez każdego hip hopowca, bo się "sprzedał". Od początku przede wszystkim chciał mieć pieniądze. Zresztą nie ukrywa, że cały czas robi to wszystko dla kasy. A zespół Edytoriał, czyli obecny Rubato? Kiedyś podobało mi się to, co chłopaki nagrywali. "Prawdziwej gry" nie słyszałem, ale docierają do mnie na jej temat same negatywne opinie.

Bo to produkt Liroya, tak?
- Też. Ale czy widziałeś ich teledysk do utworu "Taka siła ma"? Przecież to jest "ściema". Kolesie są w skórach, w limuzynie, z dziwkami. Nie rozumiem tego. Przecież to jedno wielkie udawanie. Oni tego nie mają na co dzień, więc po co udają... I pewnie tak samo myślą tysiące innych osób, słuchających hip hopu. Bo to muzyka realiów, prawdy, a nie ściemniania.

Rozmowa z portalu onet.pl przeprowadzona 9 marca 2001 przez Kazia



All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2002 serwis www.pfk.one.pl