Menu:


Artykuły


Start
Recenzje
Historia
Projekty
Porterety
Featuringi
Dyskografia
Artykuły
Wiadomości
Zdjęcia
Tapety
Teksty
Mp3
Wideo
Download
Subskrypcja
Księga Gości
Forum
Linki
Konkurs
Autor




Kopiowanie bez zgody redakcji zabronione!

GLIWICZANIN NAJLEPSZY W BITWIE OGÓLNOPOLSKIEJ!!

Gorący wieczór, niecierpliwe oczekiwanie na autobus. Przesądzone było, że się na niego spóźnię, w końcu to piątek 13go!

Dojechałam do Katowic, za mną pielgrzymki idące w tym samym kierunku. Myślę będzie ciekawie... Już przed wejściem było wiadomo.. to jest to, co kumuluje nieprzejednane źródła energii młodych ludzi katowicki Mega Club. Klimat od samego wejścia był wyjątkowy, wszyscy się zachowywali jak starzy znajomi, znali się z imprez eliminacyjnych, a jak się nie znali to nic nie stało na przeszkodzie, aby się poznać. Ja wraz ze znajomymi, jak zresztą cały wypełniony po brzegi klub bawiliśmy się wybornie na parkiecie. Ludzie z całej Polski (w finale nawet wystąpiło 2 freestyleowców z Wa-wy) to skandowali po występie swojego faworyta, to w chwilę później, po punczu(odwecie- freestyl'u przeciwnika) został wręcz wygwizdany. Stojąc z przodu, chcąc zrobić jak najwięcej zdjęć, co w gąszczu fotoreporterów nie było łatwe, czułam jak w wyniku reakcji publiki zawodnicy stają się silniejsi bądź mniej pewni siebie.

Przeżycie niesamowite, na, tyle, że grzechem by było nie uczynić kroku na przód i nie zadać paru pytań, które uchylą rąbka zakulisowej "Wojny o Śląsk". Mam na myśli odczucia, plany zwycięzcy, wrażenia.

Po finale i występie zespołu beatboxer'ów Al.-Fatnujah, po długich oczekiwaniach czas na rozmowę z nie byle kim- Rahimem z Pokahontaz- 1/3 jury, Miuosh'em znanym z kolaboracji zespołów Projektor i Perwer Squad oraz ze zwycięzcą, którym z nieukrywaną satysfakcją mogę powiedzieć został Gliwiczanin- Eskobar!. Reasumując te wywiady powstał poniższy... Na pytania pod przewodnictwem Miuosha odpowiadali m.in. DJ Mahu, który dbał o to aby z parkietu ludzie zeszli jak najpóźniej, wraz z Dj Bambusem, co im się bezapelacyjnie udało!

Ola Fulara: (do MIUOSHa) Jesteś pomysłodawcą "Wojny o Śląsk". Co było inspiracją do jej zorganizowania?
MIUOSH:Generalnie chodzi tu o obudzenie freestyle'owców ze Śląska i pokazanie tej techniki, po raz kolejny publiczności … Od trzech lat nie wydarzyło się na Śląsku nic istotnego związanego z tą formą ekspresji w muzyce. Ta inicjatywa zyskała rangę jednej z najważniejszych w kraju.. O to dokładnie chodziło. Najgorętsza publiczność, najlepsze zabawy, więc zapewne tez najlepsze bitwy - taki był zamysł i taki był efekt…nigdzie nie ma takiej różnorodności i zacięcia.

O.F.: Skoro "Wojna o Śląsk" to innymi słowy walka na freestyle nie może nie paść pytanie co to właściwie jest freestyle?
RAHIM: Najprostszym słowem to jest wymyślanie rymów prosto z bani, czyli z głowy na poczekaniu, na temat, na przeciwnika. Zawodnik stoi, dostaje określony temat, cel i ma swój czas 3 minuty czy półtorej i ma po prostu nawinąć najlepiej jak potrafi, wykazać się. Jest taką rzeczą, która dzieje się na bieżąco, tu i teraz. Oglądanie filmików z występami uczestników nie jest nawet tym samym, co przezywanie tego tutaj, w tym momencie.
E: W tej dziedzinie to po prostu rap, tyle ze bez wcześniejszego przygotowania. Jest to pasja i przede wszystkim świetna zabawa, a przy okazji możliwość współzawodnictwa oraz pokazywania swoich umiejętności szerszej publiczności. To dla mnie jeden z elementów kultury hip hop, są tacy, którzy uważają takie zdanie za nonsens, ale najczęściej są to ci, którzy chcieliby mieć talent do freestyle,'u ale niestety go nie mają.

O.F.: Można się nabawić kompleksów po dawce dosadnych wersów skierowanych w twoją stronę?
E: Tak. Np. Green mi zarzucał, że jestem za gruby, za dużo jem a ja jemu ze nie wyrósł, bo jest malutki i tak to się kręci, zawsze jest śmiesznie. Nie obrażamy się, my podchodzimy do tego profesjonalnie. Niestety jest dużo osób, które nie rozumieją tego wszystkiego i najchętniej użyliby pięści. Trzeba być silnym psychicznie, bo dostaje się nam za wszystko, za sylwetkę, za zarost na twarzy za kolor butów, za napis na koszulce, za to skąd pochodzimy.

O.F.: Ty srogim spojrzeniem darzyłeś przeciwników..
Nie wiem czy groźnie spoglądam na przeciwników (śmiech), ale na pewno trzeba pokazać, że jest się na scenie po to, aby być lepszym, w czasie, kiedy przeciwnik ma swoja, załóżmy jedna minutę. Ja stoję i słucham z zaciekawieniem, pokazując przy tym ze to, co przeciwnik mówi nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Ale każdy z szanujących się freestyle'owców i rozumiejących ta dziedzinę nie ukrywa podziwu dla przeciwnika, kiedy ten rzuci jakimś świetnym wersem, potrafię uśmiechnąć się, bić brawo.

O.F.: Czym zasłużył sobie Eskobar na zwycięstwo?
R: Zjadł wszystkich, nie miał słabych wejść, w każdym wejściu robił to tak, że dał ludziom się pobawić i zrobił to rewelacyjnie. Sprzedał się publice. Nikt Go nie znał, a mimo to potrafił tą publikę ruszyć, zainteresować, spowodować, że skandowała na Niego, kiedy wygrał.
M: Typowałem przed finałami. Moje typy prawie wogóle się nie sprawdzały, ale jeden był strzałem w dziesiątkę. Jedyną osobą, którą trafiłem dobrze był Eskobar- zwycięzca. Wygrał najlepszy.
E: Green. Flint, Muflon, czyli ścisły finał. To są freestylowcy, przy okazji moi serdeczni znajomi, z którymi zawsze ciężko się pojedynkuje, mają niesamowity talent, inteligencję i pomysłowość! Szkoda, że na bitwie finałowej często ludzie nie wyłapywali świetnych wersów chłopaków spoza Śląska. Ale widocznie publiczności spodobał się mój styl, mój występ, bardzo mnie to cieszy i serdecznie im dziękuję za słuchanie i wsparcie.

O.F.: Objawił się bezapelacyjnie nowy talent, co sami podkreślaliście, mianowicie Mc Dass, a mimo to nie widzimy Go w finale. Więc czym się sugerujecie przy wyborze?
R: Będąc w Bielsku nie pokazał się z tak dobrej strony. Okazało się, że Mc Dass ma wypracowane techniki, style, uderzenia. To się powtarzało na dwóch imprezach, przez co jego ocena spadła.
E: Publiczność wskazywała Dass'a jako zwycięzcę, co było niedorzeczne w moim odczuciu. Czasami za bardzo działa ten lokalny patriotyzm a zanika obiektywizm. Osobiście nie zachwycałem się jego manierą na eliminacjach w Chorzowie. Muflon zwyciężył własnym stylem i inteligencją, nie ubliżając oczywiście Mc Dass'owi. Niestety nie uczestniczyłem nawet jako obserwator w bitwie w Bielsku, także trudno mi się wypowiedzieć na temat występu tego MC. Słyszałem tylko cos w rodzaju "Mc Dass powtórzył to, co pokazał w Chorzowie, to, co niemal przyniosło mu końcowy sukces. Z pewnością ma on szanse na bycie dobrym freestylowcem, ale warunkiem na pewno jest wypracowanie własnego charakteru, który jednak nie będzie oznaczał wypracowania metody bądź tez formy występowania na bitwach.

O.F.: Jury zawsze pozostaje nieugięte przy swoich decyzjach, nawet, gdy publiczność skanduje na innego uczestnika?
R: Powiem tak. Wygrał Eskobar, miło mi, bo to jest Ślązak. Bo gdyby Zdobywcą Śląska był ktoś inny byłoby mi mniej fajnie. Niemniej jednak ocenialiśmy, co podkreślam (!) nie to skąd pochodzi, ale jakie rymy daje zawodnik. Jak wcześniej wspominałem reakcje publiki nie są kryteriami oceny.
E: Wiesz, to jest cos, za czym nie przepadam, czyli lokalny patriotyzm. Fajnie, że miałem wsparcie, bo jestem z Gliwic, wiadomo - Górny Śląsk, ale niestety czasem publika nastawiona jest negatywnie na np. chłopaków z Warszawy. Ja tam mogę sobie mówić podczas pojedynku, że będę Królem Śląska, bo jestem stąd i jestem najlepszy, że nie może nim być warszawiak itd., ale tak na poważnie to wszyscy jesteśmy freestylowcami, nieważne skąd! Chłopaki ze stolicy mieli ciężko na Śląsku, ja będę miał ciężko na bitwach w Warszawie. Inna sprawa to ta właśnie interakcja, trzeba potrafić nawiązywać kontakty z publiką i zwracać ich uwagę na swój freestyle, to pomaga, gdy słyszysz aplauz.
A.D.: Gdyby nie chłopaki ze stolicy to poziom całego projektu byłby niższy o kilka poziomów :)

O.F.: "Wojna o Śląsk" ma już swojego zwycięzcę. Jakie plany wiążesz z Jego osobą?
R: Teraz przed Eskobarem stoi szansa, możliwość nagrania, jak wspomniałaś. Mam nadzieję, ze ta współpraca będzie miała swój ciąg dalszy, bo zawodnik jest naprawdę konkretny. Wyjdzie niedługo, bo 5 walk nie odzwierciedla do końca umiejętności. To było robione na wolno, kiedy będzie nagrywał te kawałki stricte pod bity zobaczymy jak to wyjdzie.
E: To świetna okazja. Teraz jestem w trakcie nagrywania mojego debiutu, oczywiście na nielegalu, który ukaże się prawdopodobnie tuz przed wakacjami. Kawałki w studiu będę realizował prawdopodobnie po wakacjach, gdyż mogą rzeczywiście być początkiem czegoś poważnego, a po co robić to przed wakacjami skoro na minimum 2 miesiące opuszczam kraj.

O.F.:W jaki sposób było dobierane jury?
AD: wziąłem i je wymyśliłem (śmiech)… Uznałem, że całe jury musi pochodzić ze Śląska. Musi zasiadać w nim autorytet freestyle'owy - stąd Majkel, który jest najbardziej uhonorowanym śląskim freestyle'owcem, autorytet muzyczny - Rahim, który osiągnął za dużo żeby to wymieniać i jakaś postać świata dziennikarskiego, a że tak się składa, iż Kamel dodatkowo udzielał się na pojedynkach freestyle'owych, wybór był jasny i wcale nie trudny.

O.F.: Czy każdy z jurorów kierował się innymi kryteriami przy wyborze zwycięzcy?
R: Nie zawsze nasze opinie były jednakowe. Niemniej w większości przypadków zgadzaliśmy się. Było naprawdę spośród 5 bitew, 150 zawodników, którzy się pojawili było naprane parę kontrowersyjnych sytuacji, kiedy nie wiedzieliśmy kogo wybrać. Zarządzaliśmy niejednokrotnie dogrywki, które ostatecznie rozstrzygały kto wygrywał. Zdajemy sobie sprawę z tego, że większość przyjechała z jakimiś ziomkami. My nie braliśmy tego w ogóle pod uwagę! Jeśli ktoś prezentował wysoki poziom freestyle'u to dostawał punkty dodatnie, jeśli ktoś był słaby- minusowe punkty.
M: Nie potrafię powstrzymywać emocji… widać na filmach… Jako prowadzący nie mam wpływu na decyzje jury, więc razem z dj'ami możemy reagować na puncze tak jak robi to publiczność.. To najlepsza część prowadzenia tego zamieszania.

O.F.: Jakie są wasze wrażenia po "Wojnie o Śląsk"?
R: Dla ludzi, którzy myślą, że to czas zmarnowany powiem jedno, że się po prostu mylą! Ponieważ każdy, kto był na tej bitwie, czy poprzednich widział, że nie są to ludzie przypadkowi. To Ci, co kochają freestyle, to tacy, którzy jadą intelektem, którzy pracują nad tym, żeby na scenie wypaść jak najlepiej, którzy nie wahają się - stają przed tym, że za moment przeciwnik stanie i "pojedzie go" z góry na dół, a On ma na to odpowiedzieć.
E: Było naprawdę porządnie! Rahim to profesjonalista, Majkel to profesjonalista, Kamel to profesjonalista oraz Miuosh. Chłopaki z jury wszystko świetnie ogarnęli. Dlatego wysoko oceniam całą wojnę pod względem organizacyjnym. Ja wyniosłem z niej doświadczenie, kontakty, jeszcze większa wiarę w siebie i swoje możliwości, przyjazne, nastawieni ludzi, oraz.nagrody. Organizowanie takich imprez jest świetną i niezbędną inicjatywą. To nie tylko okazja do pokazania swoich umiejętności stoczenia jakiegoś pojedynku, ale także rewelacyjna zabawa. Mimo rywalizacji pozytywny duch pozostaje zawsze:) Polecam gorąco "Wojnę o Śląsk" w przyszłym roku!
M: Na bank… Będzie głośniej, więcej, lepiej… Do zobaczenia..

Z Rahimem, Miuoshem, Eskobarem rozmawiała Ola Fulara.

Autor: Ola Fulara
www.pfk.one.pl

Kopiowanie bez zgody redakcji zabronione!



All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2002 serwis www.pfk.one.pl